„Związek, rodzicielstwo i Netflix o 2:00 w nocy


Czy można być partnerem i rodzicem jednocześnie – i nie zwariować?

U nas w domu wygląda to tak: Kokos wreszcie śpi. Jest 21:37(lub 22:40 różniez tym bywa...). Cisza. Ja i Włochaty rzucamy sobie porozumiewawcze spojrzenie – to ta pora. Teoretycznie „nasz czas”. W praktyce – to czas na szybkie ogarnięcie kuchni, wstawienie prania, a potem walka z grawitacją na kanapie.

I może, jeśli szczęście nam sprzyja – uda się obejrzeć razem jeden odcinek serialu. Chociaż ostatnio zasnęliśmy w połowie, a pilot wylądował w misce z nachosami. Romantyzm, jak się patrzy...

Bycie w związku, kiedy jest się rodzicem, a już tym bardziej dziecka neuroatypowego, to trochę jak budowanie wieży z klocków, które ciągle ktoś rozrzuca. Włochaty i ja nauczyliśmy się rozmawiać szeptem, bo nie chcemy obudzić Kokosa. Nasze randki to wspólne zakupy w Biedronce bez dziecka – luksus jak z katalogu marzeń. A czas dla siebie? Czasem to „szybka kawa razem” – 3 minuty między jego pracą a moim szkoleniem lub telefonem do poradni.

Ale mimo wszystko – trzymamy się razem. Bo nikt tak jak Włochaty nie wie, jak trudno jest czasem przeżyć dzień. Jakie to uczucie, kiedy Kokos rzuca się z uściskami na obcych ludzi, bo kocha cały świat, ale nie do końca rozumie granice.
 Jak ciężko się śmiać, kiedy na placu zabaw inne dzieci uciekają, a rodzice łypią wzrokiem. Jak intensywne potrafią być tornada 5letnich emocji podrażnione zmianą pogody,zbyt długim czerwonym światłem na przejściu lub tym, że tramwaj odjechał choć wcale nie był tym którym mieliśmy jechać...
 Chociaż nie... poprawka...Daria wie jak to jest ,bo jej Aurelka choć imię ma jak z bajki to jak ma zły dzień, potrafi tak jak Kokos zmienić się wtedy w laleczkę Chucky z pięściami szybkimi jak u Karate Kida.

W każdym razie ten wpis jest o tym, że miłość nie zawsze wygląda jak w komedii romantycznej. Czasem wygląda jak wspólne scrollowanie telefonów w ciszy bo wreszcie można doczytać ciekawy artykuł czy pobudka na kanapie o 2:00 w nocy w pozycji szwajcarski scyzoryk bo zasneliśmy na filmie który od miesiąca czekał na liście platformy streamingowej. Jak zakrywanie się jednym kocem i próba udawania, że wszystko ogarniamy. Jak zmęczone „dobranoc”, w którym jest więcej miłości, niż w niejednym bukiecie róż.

Nie zawsze łatwo. Ale zawsze razem. Bo nie chcemy zgubić się wzajemnie i zniknać w naszym matrixie codzienności.

Komentarze

Popularne posty